Skąd to wiem
W 2015 roku trafiłem do projektu, który ustawił moją specjalizację na lata: widoczność sklepu działającego na dwudziestu dwóch rynkach europejskich naraz. Każdy z osobnym językiem, walutą, przewoźnikiem i zestawem przyzwyczajeń w koszyku.
Wtedy zobaczyłem, że o wejściu za granicę mówi się w Polsce głównie przez pryzmat tłumaczenia sklepu, a tłumaczenie jest najmniejszym problemem. Prawdziwe pytania brzmią inaczej: dlaczego Niemiec porzuca koszyk bez zakupu na fakturę, dlaczego Rumun nie chce zapłacić z góry i dlaczego jedna paczka do Norwegii przechodzi bez cła, a druga staje na odprawie.
Odpowiedzi i tak zbierałem w każdym kolejnym projekcie, kraj po kraju. Spisałem je, żeby nie zaczynać za każdym razem od zera.